Znajdź sklep w swojej lokalizacji

Piwnica powraca do łask

01
03 2018

W nowoczesnych projektach domów jednorodzinnych coraz rzadziej pojawiają się piwnice. Jednak jeszcze w niedalekiej przeszłości o wartości użytkowej domu stanowiło posiadanie właśnie tej przestrzeni. Traktowano ją jako miejsce tworzące zaplecze gospodarcze. A jak wykorzystać piwnicę dzisiaj?

Dom jednorodzinny, w którym zamieszkaliśmy z mężem ponad 6 lat temu był budowany w latach 80-90. Były to czasy, kiedy przyświecała jeszcze idea budowania domów kilkukondygnacyjnych, służących wielopokoleniowej rodzinie. Tego typu budynki wyposażone były często, jeśli nie w pełnometrażową, zagłębioną w gruncie piwnicę, będącą odbiciem wyższej kondygnacji, to przynajmniej w użytkowe przyziemie, gdzie sytuowano kuchnię gospodarczą, pralnię lub zaplecze typu składzik. W naszym domu było podobnie, do piwnicy doprowadzono wszystkie instalacje: gazową, wodno-kanalizacyjną oraz elektryczną. Tam też znajdowało się pomieszczenie z tzw. węzłem cieplnym (urządzenia odpowiadające za regulację poboru ciepła z miasta). W piwnicy była też usytuowana łazienka oraz kuchenka gazowa, a także pomieszczenie z mnóstwem starych mebli i rzeczy nieprzydatnych, które można by określić jako „graciarnię”. 

Wprowadzając się, planowaliśmy zrobić gruntowny remont i przebudowę wnętrz, ale z racji wielkości przedsięwzięcia i jego kosztów nie braliśmy piwnicy zupełnie pod uwagę. Stała się natomiast wygodnym magazynem wszystkich rzeczy znoszonych z wyższych kondygnacji, których początkowo nie chcieliśmy wyrzucać. Sprawdziła się również jako bardzo funkcjonalne zaplecze dla ekip remontowych. Niestety w konsekwencji została mocno „sponiewierana”, nikt bowiem nie przejmował się zachowaniem w niej porządku i ewentualnymi uszkodzeniami. Wiadomo było, że w jakimś momencie i tak będzie wymagała generalnego remontu.

Plany i pomysły 

W konsekwencji działań remontowych w części mieszkalnej domu i zupełnego zaniedbania piwnicy, przypominała ona raczej śmietnik niż pomieszczenie użytkowe. Nie bardzo byliśmy w stanie znaleźć czas i fundusze, by ten stan odmienić. Z czasem jednak, mieszkając nawet w dużym domu, człowiek szybko „zarasta”. Okazuje się, że gromadzi  niezliczoną ilość rzeczy. Odczuwa się także brak dodatkowej przestrzeni na przykład na rekreację. Po 6 latach zatem, powoli, powoli zaczęliśmy dojrzewać do tego, żeby przede wszystkim wysprzątać piwnicę, a potem pomyśleć o jej funkcjonalnym i estetycznym zagospodarowaniu. Już na wstępie przyświecał nam jednak jeden cel – przeprowadzić rewitalizację tej kondygnacji jak najmniejszym sumptem, przy jak najniższych kosztach, bez nadmiernego inwestowania w materiały i sprzęty. Jednym słowem – bez zadęcia. 

Zabudowa G-K i OSB

Dość tanim i niewymagającym bardzo profesjonalnych umiejętności sposobem na gładkie ściany jest zabudowa z płyt na rusztach. Zamiast wykonywać prace murarskie i doprowadzać do gładkiego stanu ściany, po skuciu starych płytek oraz wykuciu części starej instalacji, zdecydowaliśmy się na ukrycie „szorstkich” ścian pod zabudową płyt g-k. To rozwiązanie było niezbędne szczególnie w łazience. Planowaliśmy tu toaletę, umywalkę i kabinę natryskową. Chcieliśmy też przygotować to pomieszczenie pod saunę, którą również planowaliśmy zbudować samodzielnie. 

Do łazienki należało wybrać płyty g-k „zielone”, czyli odpowiednio zabezpieczone przed wilgocią. W miejscu, które przeznaczyliśmy na natrysk, zaplanowaliśmy otwartą kabinę bez brodzika i ścianek. Konieczne było więc dodatkowe zabezpieczenie płyt specjalną izolacją. Jest to zabieg łatwy, ponieważ można dziś zakupić pełen system izolacyjny do natrysku, z odpowiednimi zaprawami, taśmami do naroży i precyzyjną instrukcją wykonania. 

W części wypoczynkowej piwnicy chcieliśmy urządzić miejsce, gdzie można przysiąść (a tak naprawdę przechować też meble z tarasu, które na zimę każdorazowo musieliśmy chować do garażu). Przestrzeń ta miała służyć przede wszystkim relaksowi po saunie, a także rekreacji: gimnastyce na drążku, czy ćwiczeniom jogi na rozłożonych matach. Idealnym materiałem do wykończenie nieestetycznych miejsc okazała się płyta OSB. Wszędzie tam, gdzie przebiegały rury a ściany były zniszczone albo dziurawe miała powstać zabudowa z tej właśnie drewnopochodnej płyty. OSB nie jest droga, a jej faktura i mozaika drewnianych „wiórów” stanowi naprawdę ciekawy motyw dekoracyjny. Oczywiście płyta wymaga przed montażem impregnacji. My zastosowaliśmy szybkoschnący lakier wodny do parkietów i zaimpregnowaliśmy ją dwukrotnie. 

Płyty OSB należą do materiałów drewnopochodnych chętnie wykorzystywanych w aranżacji wnętrz. Wytwarza się je z dużych wiórów sosnowych. Mają budowę trójwarstwową. Wióry warstwy środkowej są ułożone prostopadle w stosunku do tych z obu warstw zewnętrznych. Materiałem, który je spaja jest żywica syntetyczna. Specyficzny układ wiórów decyduje o oryginalnych walorach estetycznych tego materiału oraz sprawia, że płyty są sztywne i odporne na odkształcenia. Oprócz typowych płyt OSB 3 są też płyty OSB F4-2. Wyróżnia je większa odporność na wilgoć i wytrzymałość mechaniczna.

Płytki na płytkach

Doskonałym rozwiązaniem, które proponuje dziś wielu producentów chemii budowlanej i które promują doradcy w sklepach budowlanych, jest układanie płytek na starej okładzinie ceramicznej. W naszym przypadku była to wręcz idealna opcja. Stare płytki chociaż już mocno wyeksploatowane z wyraźnymi śladami zużycia, trzymały się bardzo dobrze. Nic nie stało na przeszkodzie położyć na nich nowe. Odpowiednie preparaty pozwalają na prawidłowe zagruntowanie starej powierzchni (sprawiają, że staje się porowata). Dzięki temu zaprawy klejowe tworzą silnie spajającą powierzchnię zarówno dla okładziny górnej, jak i wzmacniającą dla starej pod spodem.

Kryterium wyboru płytek było dosyć proste – niska cena! Na większą powierzchnię posadzki kupiliśmy najtańsze płytki gresowe, jakie udało nam się znaleźć w markecie budowlanym. Wzbogaciliśmy wygląd podłogi jedynie elementem dekoracyjnym w postaci dużych płytek z drobnym wzorem. Okazało się, że to była końcówka partii i udało nam się je nabyć w promocji. Tym samym uzyskaliśmy bardzo ciekawy efekt połączenia drewna z motywem imitującym cementowe płytki azulejos.

Instalacje stare i nowe

Zmian w instalacjach wodnych i kanalizacyjnych na szczęście nie było wiele. Wprowadzając się do domu robiliśmy pełną wymianę rur na plastikowe. Teraz wystarczyło podpiąć się w istniejące rurki i zrobić stosowne odejścia dla baterii natryskowej oraz umywalkowej. Podobnie z instalacją kanalizacyjną. Elektryczną z kolei poprowadziliśmy od nowa, ale – nie bójmy się tego słowa, w sposób przemysłowy. Kable puściliśmy po wierzchu, czarne, mocowane na tzw. paski – ułatwiające prowadzenie okablowania. Zastosowaliśmy też najtańsze włączniki i gniazda natynkowe, które dopełniają surowy charakter. Instalację podpięto jako nową do istniejącej skrzynki. Dodatkowo została również poprowadzona tzw. instalacja „siłowa” na oddzielnym bezpieczniku. Została zakończona specjalnym gniazdem siłowym – był to wymóg bezpiecznego podłączenia sauny. Oświetlenie konsekwentnie (dla nadania surowego charakteru) tworzą w całej piwnicy industrialne żarówki w czarnych oprawkach bez kloszy.  

Artykuł pochodzi z magazynu M jak Mrówka

Czy artykuł był przydatny?

Dziękujemy. Podziel się swoją opinią.

Czy możesz zaznaczyć kim jesteś?

Dziękujemy za Twoją opinię.